Walenty na rauszu, czyli blogerzy testują wina i jedzenie na walentynki. [Idealne menu na randkę]



W minioną sobotę odbyło się już trzecie spotkanie warszawskiej blogosfery winno-kulinarnej. Tym razem wspólnie z Sebastianem z bloga Zdegustowany, Robertem z Naszego Świata Win, Olą i Jankiem z bloga 2Smaki, Robertem z bloga Winiacz, Olafem i Patrycją z bloga Powinowaci, Agatą i Wojtkiem z bloga Winniczek oraz Karoliną i Sabiną degustowaliśmy wina na zbliżające się święto zakochanych. Specjalnie na tą okazję przygotowałam lekkie menu w azjatyckim stylu, pełne afrodyzjaków. Tak pożądanych w tym jakże niecodziennym dniu. Sama walentynek nie obchodzę, bo uważam, że każdy inny dzień jest dobry na udaną randkę. Niemniej jednak mam nadzieję, że kogoś z Was zainspiruję i skorzystacie z przepisów, aby oczarować swoją drugą połówkę. (Nie tylko na Walentynki).


Bardzo mnie cieszy, że nasze spotkania winno-kulinarne się rozwijają. To przecież już trzecie, i jak do tej pory najliczniejsze - bo do stołu zasiadło, ze mną włącznie, dwanaście osób!. To było dla mnie nie lada wyzwanie, aby przygotować menu. Sądząc po pustych talerzach i zachwytach chyba się (ponownie) udało.
Przepisy  tradycyjnie znajdziecie na końcu posta.



Popołudnie rozpoczęliśmy od małej przystawki, zwanej amouse bouche. To taka mała przekąska od szefa kuchni zarówno pobudzająca apetyt, jak i prezentująca talent kucharza. Często możecie się z nią spotkać w dobrych restauracjach. Ja postanowiłam zaserwować chrupiącą słodko-kwaśną krewetkę zamarynowaną w paście tamaryndowej i chilli na orzechowo-ziołowym chutneyu


Na pierwszy ogień otworzyliśmy słoweńskie wino musujące Penine Istenic No.1 Cuvee Speciale (69 zł, importer: VinoVita). To kupaż chardonnay (70%) i Rumeni plavec (30%). Nos jak dla mnie bardzo oszczędny, aromaty są dość schowane. W smaku skórka zielonego jabłka, na finiszu cytryna. Bardzo przyjemna kwasowość. Drugim winem zestawionym do tego dania było Turnau Rose (55 zł, producent: Winnica Turnau). Kolor przypomina rozmytą krew, w nosie słodycz i truskawki, w smaku praktycznie podobnie. Dla mnie odrobinę jednak zbyt landrynkowate. Oba wina całkiem nieźle się z krewetką skomponowały, trudno jest mi rozstrzygnąć, które bardziej.

Po krewetce przyszedł czas na świeże spring rollsy m.in. z mango, awokado i kolendrą. Podane zostały z dipem orzechowym podobnym, jaki podaje się do tajskich sattay’ów. Zawinięte w papier ryżowy prezentowały się kolorowo i niezwykle apetycznie. Danie jest dość pracochłonne, ale możecie je przygotować kilka godzin wcześniej. 


W tym przypadku po dwóch stronach ringu postawiliśmy austriackiego Domane Wachau Gruner Veltiner Terassen Federspiel 2015 (64 zł, importer: Wine Direct) oraz chilijskie Viña Y Bodega Botalcura El Delirio Reserva Chardonnay Viognier 2015 (44 zł, importer: 6win.pl). Austriak bardzo przyjemny, rześki i mineralny. W ustach cytrusy i brzoskwinia. Dobrze zbudowane. Chillijczyk w nosie miodowo-owocowy. W smaku mocno wyczuwalne – morela, gruszka i liczi. Oba wina bardzo dobrze skomponowały się ze spring rollsami – pierwsze podreśliło smak roladek, drugie sos orzechowy. Do dania najlepiej pić oba na raz.

Daniem głównym było stir-fry z wołowiny w sosie ostrygowym z cykorią i dymką, które podałam z białym ryżem. To w zasadzie moja klasyka, którą dość często przyrządzam w różnych wariantach.


Do kieliszków trafił róż Bodegas Muga – Rosado 2015 (51,90 zł, importer: The Fine Food Group) oraz czerwień Beaujolais Marcel Lapierre Raisins Gaulois 2014 (49 zł, importer: Enoteka Polska). Pierwsze w nosie mineralne i owocowe (czerwone jabłko i owoce tropikane), w ustach odświeżające z nutą truskawek, malin i czerwonego jabłka. Pyszne. Drugie również mocno tryskające owocem, soczyste i gładkie. Niezwykle gładko wchodzi. Oba przywodzą na myśl ciepły letni wieczór na tarasie albo plaży. Do wołowiny mnie osobiście bardziej pasowała Muga. Natomiast Raisins Gaulois lepiej smakowało solo. Jak zauważyłam Mateusz z Winnych Przygód serwuje je na śniadanie do chałki – więc to może jest trop do lepszego pairingu.

Na koniec nie mogło zabraknąć deseru. Były nim gorące samosy z bananami, kokosem i płynną czekoladą z herbatą chai. Do ostatniego dania – zestawiliśmy aż cztery wina. Na bogato. 


Rivetti La Spinetta Moscato D'Asti Bricco Quaglia DOCG (84,99 zł, importer: Winezja) dla mnie było kontrowersyjne. Pachniało i smakowało ulepkową i niesmaczną oranżadą. Do tego uwaga … miało 4,5 proc. alkoholu. To wino prędzej dla dzieci niż dorosłych. Piwo ma więcej alkoholu. A cena … zupełnie nie adekwatna do zawartości w butelce. Zdecydowanie szkoda zachodu.
Chateau De Pena Rivesaltes Tuile (69,99 zł, importer: M&P Pawlina) to przywodzące na myśl sherry wino wzmacniane o intensywnych aromatach śliwek, pigwy i siana. Słodkie, ale przyjemne do picia solo. Nawet zamiast deseru. I to on dla mnie osobiście z samosami najlepiej skomponował się Rivesaltes.
Tokaj "Hold And Hollo Sweet" 2008, Holdvolgy (76,50 zł, importer: 13win.pl) zdecydowanie wygrywa na najbardziej waletynkową etykietę. Jest różowa i gumowa. Znajdziemy tu aromaty brzoskwiń, pomarańczy i miodu. Bardzo przyjemny tokaj do picia solo. Na deser.
I ostatni Alsace Gewurztraminer Grand Cru, Domaine Saint Remy (99 zł, importer: Winestory) – tryska słodyczą, owocowością – liczi, skórka pomarańczowa i ziołowością.  Bardzo fajne słodkie wino, tylko ta cena.

Podsumowując planując kolację walentynkową wybrałabym na początek jako aperitif bąble od Penine Istenic. Dalej do krewetki – róż od Turnau’a, do spring rollsów jednak austriackiego Grunera (bo stary kontynent to stary kontynent), do dania głównego – różową Mugę (Muga to Muga i tyle) i na deser po deserze – Chateau de Pena (mimo, że Tokaj ma taką kuszącą etykietę). 



O winach napisali również:

Przepisy:

 


Chrupiące krewetki z tamaryndem i chilli + orzechowo-ziołowy chutney

(przepis oryginalny: Maunika Gowardhan, Indian Kitchen)

Potrzebne składniki:
12-15 obranych świeżych krewetek
1,5 cm kawałek świeżego imbiru
3 ząbki czosnku
1 łyżka pasty tamarydowej
½ łyżeczki mielonego kashmiri chilli lub łagodnej papryki
1 szczypta mielonej kurkumy
Olej roślinny do smażenia
Panierka
4 łyżki semoliny
2 łyżki mąki ryżowej
1 szczypta mielonego kashmiri chilli lub łagodnej papryki
Sól do smaku
Chutney
40 g orzechów nerkowca
20 g świeżych liści kolendry
1,3 cm kawałek drobno posiekanego świeżego imbiru
1 łyżeczka cukru
sok z 1 limonki
sól do smaku

Przygotowanie:
  1. Krewetki obieramy z pancerzyków, odcinamy głowę i wyjmujemy przewód pokarmowy (w dobrym sklepie rybnym możecie poprosić, aby zrobili to za was). Pozostawiamy jednak ogonki. Odstawiamy na bok.
  2. Przygotowujemy marynatę – w blenderze miksujemy na gładką konsystencję  imbir, czosnek i pastę z tamaryndowca z dodatkiem odrobiny wody. Dodajemy mielone chilli, kurkumę i sól. Mieszamy krewetki z pastą i odstawiamy na bok.
  3. W międzyczasie zajmijmy się przygotowaniem chutneya. Orzeszki nerkowca moczymy w wodzie przez ok. 20-30 minut, aż zmiękną. Przekładamy do blendera z dodatkiem odrobiny wody, w której się moczyły. Dodaj pozostałe składniki i miksujemy na gładką konsystencję. Przyprawiamy solą do smaku. Gdy chutney jest zbyt gęsty dodajemy jeszcze wody z moczenia orzechów.
  4. Aby zrobić panierkę mieszamy semolinę z mąką ryżową, dodajemy szczyptę mielonego chilli.
  5. Obtaczamy każdą krewetkę w panierce.
  6. Rozgrzewamy olej na patelni, smażymy krewetki po kilka na raz, tak żeby się nawzajem nie dotykały. Gdy będą gotowe przekładamy na papierowy ręcznik, aby odsączyć nadmiar tłuszczu. Serwujemy gorące.

Świeże spring rollsy z warzywami i orzechowym dipem

(Przepis oryginalny: McKel Hill, nutritionstripped.com)
Potrzebne składniki:
(na 4 sztuki)
4 płaty papieru ryżowego
¼ niedojrzałego mango
½ marchewki
½ zielonego ogórka
½ awokado
50 g makaronu chińskiego vermiccelli
kilka gałązek natki kolendry
1 szklanka wody
Dip:
4 łyżki sosu sojowego tamari
1 łyżka organicznego masła orzechowego
1 szczypta płatków chilli
sok z 2 limonek
1 garstka niesolonych orzeszków ziemnych

Przygotowanie:
  1. Wstawiamy w garnku osoloną wodę. Gdy się zagotujemy zdejmujemy z ognia i wrzucamy makaron. Po 5 minutach odcedzamy i przelewamy zimną wodą. Odstawiamy na bok.
  2. Warzywa i owoce kroimy na cienkie paseczki (malakser będzie bardzo przydatny). Układamy w osobnych miseczkach.
  3. Na blacie układamy czystą i mokrą ścierkę. Bierzemy jeden płat papieru ryżowego i wlewamy na niego trochę wody. Masujemy dłonią ruchem okrężnym aż papier wchłonie wodę i zmięknie. Jeśli trzeba dolewamy więcej wody.
  4. Na środku układamy po trochu kolendry, makaronu, warzyw i owoców. Zawijamy ciasno w roladki. Gotowe spring rollsy podajemy od razu lub możemy je przechować w lodówce maksymalnie 1 dobę.
  5. Aby przygotować dip - wkładamy wszystkie składniki do blendera i miksujemy na gładką konsystencję. Możemy udekorować pokruszonymi orzeszkami ziemnymi.

Stir-fry z wołowiny w sosie ostrygowym


Potrzebne składniki:
(na 2 osoby)
2 steki wołowe
2 cykorie
1 pęczek dymki (zielona część)
2 ząbki czosnku, w plasterkach
Sól i pieprz do smaku
 Marynata
1 łyżka wódki
1 łyżka sosu sojowego jasnego
2 łyżki sosu ostrygowego
2 solidne szczypty soli
pieprz do smaku
Sos
1 łyżeczka sosu sojowego jasnego
1 łyżka sosu ostrygowego
1 łyżeczka mąki kukurydzianej lub ziemniaczanej
1 szklanka wody

Przygotowanie:
  1. Wołowinę kroimy na cienkie plasterki. Dodajemy składniki marynaty i dobrze mieszamy. Odstawiamy na co najmniej pół godziny na bok.
  2. Cykorię płuczemy, dzielimy na listki i kroimy na mniejsze kawałki. Dymkę kroimy na 3-4 cm kawałki.
  3. Składniki na sos mieszamy w kubku.
  4. Rozgrzewamy woka (jeśli macie żeliwny jak ja może to zająć kilka minut). Wlewamy olej. Jak zacznie dymić, wrzucamy czosnek. Po chwili dodajemy mięso. Smażymy aż się zetnie. Przyprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy cykorię. Smażymy aż zmięknie. Dodajemy dymkę.
  5. Wlewamy sos i czekamy chwilę aż zgęstnieje. Podajemy gorące.

Pieczone samosy z bananami i kokosem z sosem czekoladowym z herbatą chai

(przepis oryginalny: Sumayya Usmani, mytamarindkitchen.com)

Potrzebne składniki:
2 duże dojrzałe banany
60 g wiórków kokosowych
2 łyżeczki mielonego kardamonu lub cynamonu
1 ½ łyżki cukru muskovado (opcjonalnie)
4 arkusze ciasta filo
oliwa lub olej roślinny
Sos
1 tabliczka gorzkiej czekolady
1 łyżeczka masła
1 łyżeczka sproszkowanej herbaty chai

Przygotowanie:
  1. Banany obieramy ze skórki, kroimy na mniejsze kawałki, dodajemy wiórki kokosowe, cukier (opcjonalnie) i kardamon (lub cynamon).
  2. Bierzemy dwa arkusze ciasta filo, wycinamy kwadraty, na środku układamy farsz, brzegi smarujemy wodą i składamy w trójkąty. Układamy na blaszce i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C i pieczemy 3-6 minut.
  3. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy masło i herbatę chai. Skrapiamy sosem samosy przed podaniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze. Jeśli komentujesz anonimowo będzie mi miło jak pozostawisz swoje imię :) Wszystkie wpisy są moderowane, dlatego nie martw się jak nie pojawi się on od razu. Jeśli masz pytania czy sugestie nie krępuj się pytaj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...