12 wspomnień 2017 roku


Kolejny rok za nami. Jak ten czas szybko leci. U mnie było sporo pracy i trudności (wykańczanie mieszkania), problemy ze zdrowiem (złamana noga) i pod koniec przeprowadzka. Nie mogę jednak narzekać, bo rok był dobry. Mam nadzieję, że następny będzie równie łaskawy. A tymczasem zostawiam Was z krótkim podsumowaniem.


(Jeśli czytacie ten wpis na innej stronie niż moja – uszanujcie moją pracę i zamknijcie ramkę lub przejdźcie bezpośrednio na bloga. Bardzo dziękuję!)

Najlepszy lunch w restauracji

Lunch u Dyletantów podczas festiwalu Fine Dining Week. Dzikie brokuły, zupa z homara, wędzone żebro wołowe czy delicja czekoladowa na deser. Prawdziwa orgia smaków w biały dzień. Do tego polskie wino z winnicy Dom Bliskowice.

Najlepsze danie w restauracji

PO raz kolejny mam ogromny dylemat. Będzie ex aequo. Miniburger z majonezem truflowym i duszoną cykorią w nowo otwartym wine and whisky barze Winsky. Pyszna dekadencja. I drugie wędzone żebro wołowe z krokietem selerowym, burakami pieczonymi w soli, kruszonką selerową z sosem maderowym u Dyletantów.



Najlepsze (drugie) śniadanie

Bajgle, beza i bąbelki. Wspaniałe (drugie) śniadanie u Moniki Waleckiej z Cała w mące w Muffia Bakery. Ręcznie kręcone, obgotowywane w słodzie bajgle, których recepturę Monika poznała w San Francisco. Do wyboru były dwie opcje - Bajgel #1: Luxusowy Lox (gravlax, zchrzaniony cream cheese, marynowana cebulka, kapary, koperek, kwiaty) oraz Bajgel #2: Warzywny Strzał (Smażone kwiaty cukinii, podduszony szpinak, ajoli z pieczonego czosnku, rukiew wodna, boczkowy puder dla potrzebujących). A potem beza J




Nowe smaki

Ten rok też przyniósł kilka nowości na podniebieniu. Po raz pierwszy zjadłam homara. W Corralejo na Fuerteventurze. Był uduszony w aromatycznej zupie wraz z innymi owocami morza oraz ryżem. Wspaniałe i sycące danie. Podczas tego samego wyjazdu, miałam okazję spróbować również młodą kozę. W restauracji polecanej w przewodniku Michelin jako najładniejsza na wyspie. Była podana z ziemniaczaną zapiekanką i duszoną cykorią. Zjadłam pierwszy raz soliród i przyrządziłam  z nim kilka dań np. soliród z patelni czy orecchiette z kurkami, groszkiem i solirodem.






Największe zaskoczenie kulinarne

Jadalna świeczka zrobiona z masła. Tak, z masła! To było wielkie zaskoczenie podczas kolacji w nowo otwartej restauracji ukraińskiej Kanapa na warszawskim Mokotowie. Po raz pierwszy jadłam też barszcz ukraiński. Taki prawdziwy, a nie purpurową breję, którą najczęściej serwują u nas. Podany został w wydrążonej kapuście. Relacja z wizyty już wkrótce na blogu.


 Wina, które zapadły mi w pamięci

W minionym roku byłam na kilku fajnych degustacjach m.in. Barolo w Wine Corner czy Grand Prix Magazynu Wino. To kilka butelek, które szczególnie utkwiły mi w pamięci:

  • Aurelio Settimo Barolo Riserva Rocche 1999. Wielkie wino. Zachwyca i oczarowuje.
  • Skarpa Dorbska Anemone 2016. Tegoroczny fantastyczny debiut. Aromatyczne, lekkie, cytrusowo-mineralne. Pyszne.
  • Winnica Turnau Wino lodowe 2016. Wspaniałe słodkie wino, o rewelacyjnej kwasowości i aromatach skoszonego siana i miodu. Prawdziwa rozkosz na podniebieniu.
  • Alto de la Ballena Cabernet Franc Reserve 2009. Urugwajska perełka. Aromatyczne, pełne owocu i przypraw wino. 






Najfajniejsza degustacja

Stosunkowo rzadko chodzę na degustacje win. Zazwyczaj unikam tych dużych stolikowych, gdzie jest dużo za dużo wina do spróbowania i się gubię. Najmilej wspominam degustację Barolo od Aurelio Settimo w Wine Cornerze na Mokotowie. Pyszne wina i wspaniała właścicielka winnicy Titziana.

 
fot. Robert Szulc (aparat Olaf Kuziemka)
Największy (własny) wyczyn kulinarny

Degustacja walentynkowa na 16 osób (!!) Tym razem mniej dań niż na degustacji bąbelków, ale nie mniej pracochłonnych. Były krewetki, świeże spring rollsy, wołowina w sosie ostrygowym a także samosy z bananami.


Najbardziej oczekiwana książka kulinarna

Słodko Yotama Otollenghiego i Helen Goh. Książka tylko z przepisami na słodkości. Wiele wspaniałych przepisów do wypróbowania. Moja pierwsza książka Yotama w polskiej edycji językowej. Prezent znaleziony pod choinką.


Przepis, do którego ciągle wracam

Mostek wołowy długo pieczony w niskiej temperaturze w sosie z suszonych grzybów. Według przepisu Nigela Slatera. Był przebojem na wielkanocnej degustacji blogerskiej i potem na rodzinnym obiedzie świątecznym.


Urodzaj grzybów

Tegoroczna jesień stała pod znakiem grzybów. Było ich pełno. Kurki, borowiki, rydze i inne. Śliczne, prawie w ogóle nie robaczywe.


Największa zmiana w życiu

Przeprowadzka do nowego mieszkania. Mojego, małego ale własnego. Jeszcze nie do końca urządzone. Brakuje jeszcze wielu rzeczy, które powoli będą się pojawiać. Najbardziej zadowolona jestem z kuchni (a jakże!). Białe szafki i szare blaty i ukochany piekarnik. Niestety wraz z przeprowadzką muszę się przyzwyczaić do płyty indukcyjnej. Jedno powiem, nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Prawdziwy ogień, to prawdziwy ogień.



A jak u Was? Jak Wam minął 2017 rok? Piszcie w komentarzach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze. Jeśli komentujesz anonimowo będzie mi miło jak pozostawisz swoje imię :) Wszystkie wpisy są moderowane, dlatego nie martw się jak nie pojawi się on od razu. Jeśli masz pytania czy sugestie nie krępuj się pytaj :)

Instagram